poniedziałek, 28 marca 2011

Ostatni czas

Dzisiaj wychodząc z domu spotkałem sąsiadkę.

- Cześć Tomek, co u Ciebie ?
- Jakoś leci.
- To co, naprawdę chcesz wyjechać czy jednak zostajesz ?
- Nie wiem.
- Ile Ty masz lat ?
- Trzydzieści.
- Mhm... no to już taki ostatni czas, żeby na coś się zdecydować.

Przemilczałem. Chyba miała rację.

niedziela, 27 marca 2011

Willa Koala

Koniec pleneru. Dwa dni wspólnej pracy i zabawy, z dala od codziennych trosk, starczyły  aby w drodze powrotnej ekipa zgodnie westchnęła - nie wracajmy do domu, pojedźmy gdzieś jeszcze. Niestety jutro nie obudzimy się w willi "Koala", a szkoda, bo oprócz dobrej zabawy, można było dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Oto kilka z tych, które szczególnie sobie cenię :

"Jakby co, to mam wjazd na tani cukier"
 Dzięki Junior.

"Adam Małysz był jak zielona wyspa dla Polski w dobie kryzysu"
 Dziękuję Ci Telewizjo Polska.

"O, to też jest słabe" - powiedziała Marta po przeczytaniu kolejnego fragmentu
 mojego bloga. Dzięki Marta.

Dzięki Wam wszystkim, było naprawdę super :)

czwartek, 24 marca 2011

Boguś

Park był pełen ludzi. Powolnie sunący staruszkowie albo młode mamy pchające przed sobą wózek, w tempie zbliżonym do tych pierwszych. Widać trzeba się nieźle zasłużyć, aby móc korzystać z uroków przyrody w godzinach pracy. Gromadka tłustych kaczek obojętnie mija kawałki kołyszącego się na wodzie, napęczniałego chleba. Cóż, niektórym się powodzi. Obok płynie opakowanie po sześciopaku. Tyskie, z Polski.

Niezgrabnie wymalowana lektura na murku oddzielającym mnie od wody, na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od innych, dostępnych w wielu miejscach publicznych. A jednak. Nie ma ani jednego pedała, chuja, ani żadnej kurwy. Dziwne, to raczej stała obsada ulicznej twórczości młodego pokolenia. Im dalej czytam, tym bardziej wraca we mnie wiara w ludzi, świat i sens życia :

"Kocham Cię Ola"; "Kocham Sylwię"; "Kocham Cię Alicja"; "Kocham Cię Szymonku"; "Na zawsze w moim serduszku Boguś"; "Dziękuję, że jesteś mój Bogusiu"; "Kocham Cię Boguś"; "Boguś serduszko moje, kocham Cię"

Piękne... Jednak moja ułomna natura nie pozwala mi bezwarunkowo cieszyć się szczęściem innych, a przede wszystkim głównego bohatera.
Kim Ty jesteś Boguś i jak do cholery to robisz ???

wtorek, 22 marca 2011

Wal śmiało

Ponure korytarze nie zmieniły się prawie wcale. Na ścianach rozpoznaję nawet prace sprzed kilku lat. Każde miejsce przypomina jakąś historię. W duszy uśmiecham się do wszystkich, niezależnie czy wówczas było mi do śmiechu. Mijam znajomą postać, wykładowca z 3-go roku. Twarz jakby trochę poszarzała, bardziej zmęczona. Przy długich, drewnianych stołach i na kamiennych posadzkach siedzą grupy studentów.Tak jak kiedyś, z tą różnicą, że arkusze papieru zamieniły się w laptopy. Zazdroszczę Im, bynajmniej nie nowego narzędzia pracy. Kilka spojrzeń uświadamia mi, że nie mogę tak stać i gapić się bez końca. Ok, w bufecie jeszcze mnie nie było.

- " Zupę szczawiową poproszę."
  Fuck, moja Promotor ! I co teraz ?  Nie jestem gotowy na pogawędkę w stylu :
- O witam, a co Pan tu robi ?
- Dzień dobry, a tak jakoś mnie wzięło. Zwiedzam stare graty i myślę sobie
  jak bardzo spieprzyłem ten piękny czas. A co u Pani ?

Krok w tył, szybki obrót na pięcie i jestem w miarę bezpieczny. Niestety zamiast  przedłużenia sentymentalnej podróży i skonsumowania pierożków ruskich w uczelnianej stołówce, muszę wziąć coś na wynos i możliwie szybko zniknąć.
- Bułkę z szynką poproszę i tymbark wiśniowy.

Wychodząc mijam kolejną grupę młodych i ślicznych dziewczyn. Przypominają mi się wszystkie niespełnione, studenckie miłości, marzenia, ideały. Ależ człowiek był głupi, trzeba było... Siadam na ławce naprzeciwko wejścia, na której przez te pięć lat spędziłem niemało czasu. Słońce przyjemnie grzeje, bułka smakuje jak za starych, dobrych czasów. Otwieram butelkę, napis na kapslu brzmi :
" Wal śmiało "

Że też wtedy nikt mi tak mądrze nie poradził.

sobota, 19 marca 2011

" a Ty szaraczku co ? "

Informacje ze świata. Grupa oszalałych facetów wznoszących okrzyki wojenne wymachuje wielkimi karabinami, pokazując jednocześnie znak pokoju. Mimo, iż widok w tv nierzadki i chyba można przyjąć, że to Ci "dobrzy", mam mieszane uczucia.

Zmieniam kanał. Jedna z najnowszych produkcji rozrywkowych.
Jakiś młody człowiek oświadcza się dziewczynie. Na żywo, na wizji, naprawdę.
On klęczy, Ona mówi tak. Publiczność szaleje.

Nie ryzykuję dalej. Po chwili ciszy przypomina mi się sen sprzed kilku tygodni:
 "... a Ty szaraczku co ?..."

To ja może ugotuję obiad na jutro.

piątek, 18 marca 2011

140/90

"Sól - nie, czerwone mięso - nie, słodycze -nie. Warzywa - tak, owoce - tak, ryba - trzy razy tak. Generalnie polecam dietę śródziemnomorską. I ruch, codziennie 30 - 45 minut."

Czyli zamiast McDonalds'a i innych przysmaków zielenina i gotowanie na parze ???

Chwilę później słyszę w radio : " Naukowcy z Pensylwanii udowodnili, że codzienna, przynajmniej półgodzinna drzemka w ciągu dnia skutecznie obniża ciśnienie "

Amerykanie jednak wiedzą co dobre...

czwartek, 17 marca 2011

Strachy

Im dalej odpływam od jednego brzegu, tym bardziej wypatruję drugiego, 
albo chcę wracać. 
Tak czy inaczej boję się pływać.