niedziela, 3 kwietnia 2011

Recepta

Siedemnaście rodzajów leków, sto sześćdziesiąt osiem złotych polskich, dwadzieścia trzy minuty i sryljard pytań. Taki wynik osiągnęła około osiemdziesięcioletnia Pani, stojąca przede mną w kolejce. Z drugiej recepty, pierwszej nie liczyłem.
"Ja pierdolę, pół apteki kupi" - dobiegł mnie głos zza pleców. Ja też nie byłem zachwycony, jednak początkową irytację zastąpiła ciekawość. Przyjrzałem się - spokojna, uśmiechnięta, znalazła nawet czas, żeby porozmawiać o pogodzie...

Spojrzałem na siebie. Zdenerwowany, sfrustrowany, w ciągłym pośpiechu, wiecznie niezadowolony. Trochę przesadziłem, ale wynik kiepski. Żeby tak wyciągnąć receptę i już. Niestety na moją przypadłość mgr farmacji
nie znalazła leku. Muszę poszukać go sam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz