poniedziałek, 30 maja 2011

Po połowie

Biegłem piątą minutę i próbowałem włączyć telewizorek, będący stałym wyposażeniem większości bieżni. Myślałem - jeszcze trochę i będę zajebisty. Dziewczyna obok próbowała postawić kolejny krok. Jeden po drugim, jakby przecząc samej sobie. Z pomocą ojca udawało się Jej. Ponoć przychodzą tu już dwa lata.
Nie udało mi się włączyć tv, wkurwiłem się i zmęczyłem. Ona szła dalej.

Sprawiedliwość jest ponoć wtedy, kiedy podzielimy coś po połowie. Jeśli założyć, że dzielono Nam z jednego naczynia, to wygląda na to, że mi trafiła się ta lepsza. Chyba nic nie rozumiem z tej sprawiedliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz