poniedziałek, 27 czerwca 2011

Krawędź

Jeśli się zrobi tysiąc małych kroczków w jej stronę, to jest się bliżej niej czy dalej niż jakby zrobić jeden duży ?

Obawiam się, że humanitarne zabijanie ma gówno wspólnego z humanitaryzmem, zresztą życie chyba też niewiele.

czwartek, 23 czerwca 2011

Jeż

Wszyscy  popijali alkohol i rozmawiali. Głównie o tym co jest ładne, a co nie, co mądre, a co głupie, fajne, niefajne, etc. Mi trafiła się entuzjastyczna rozmowa o przewadze mycia się samą wodą bez mydła nad wersją standardową z mydłem. Ponoć skóra jest wtedy gładsza i odpowiednio nawilżona, w sensie, że jak bez mydła. O tym jak żyć, żeby było miło i się nie smucić, o uwalnianiu energii i że Polska to jednak nie Nepal.

Jeż przystanął i przez moment przysłuchiwał się. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, nie powiedział nic i po chwili poszedł w swoją stronę. Na jego szczęście dla jeży nie ma mydła i różnicy pomiędzy Polską a Nepalem, że nie wspomnę o problemie uwalniania energii, bo w przeciwnym razie biedaczek musiałby zostać na dłużej i zająć jakieś stanowisko w dyskusji.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Chaos Totale

Chaos Totale zafascynowała mnie od pierwszego wsłuchania. Już wtedy wiedziałem, że są tam Indianie, że atakują, że są cudowni i że sam chciałbym taki być. Nie wiedziałem tylko dlaczego. Teraz wiem, to niemała cena, jednak warto. Trochę się Ich boję, ale mam wrażenie, że się polubiliśmy. Może coś z tego będzie. W końcu są tu na moje własne życzenie i własną odpowiedzialność.

Już w przedszkolu wolałem być Indianinem niż tym pieprzonym kowbojem.

niedziela, 12 czerwca 2011

Dystanse

Wracałem do domu półtorej godziny na piechotę. Dopóki nie skupiałem się na tym, że daleko, ciemno i się nie chce, było ok. Kiedy tylko zacząłem o tym myśleć, wydawało mi się, że nie dam rady.
Widać jak się trochę mniej myśli, dużo więcej można zrobić.

środa, 8 czerwca 2011

Fabryka

W pracy rysuję fabrykę lodówek dla Koreańczyków. Osiem godzin dziennie, czterdzieści tygodniowo, sto osiemdziesiąt miesięcznie, co daje jakieś tysiąc osiemset godzin rocznie. Może nie będę rysował rok, przycisnę i zamknę się w tysiącu. Fabrykę lodówek rysuję, a może pralek. Na pewno dla Koreańczyków.

Rodzice chcieli, żebym został inżynierem. Teraz mówią, żebym w końcu porządnie nauczył się angielskiego, bo zawsze może się przydać. Fak.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Indianie

W parku leciał film o Indianach.

" Indianie od zarania dziejów zamieszkują puszczę.
  Do tej pory 50 % plemion nie zostało odkryte."

Nie wiem o jaką puszczę i jakich Indian chodziło, ale uważam, że trzeba Ich wszystkich natychmiast złapać, policzyć, pomierzyć i ponumerować. Zaprowadzić demokrację, dostarczyć niezbędne media, zbudować autostrady i porządne domy, a nie te żałosne szałasy. Przydałoby się też szybkie łącze i kablówka, żeby wiedzieli co się na świecie dzieje. No i miejsca pracy, dużo miejsc pracy, dla wszystkich Indian, Indianek i małych Indianiątek.

W końcu będą mogli godnie żyć, a nie tak goło i wesoło.