niedziela, 17 lipca 2011

Skrzyżowanie

Zawsze kiedy dojeżdżam do tego cholernego skrzyżowania, nagle pojawia się mnóstwo pędzących aut. Pięć sekund wcześniej i spokojnie przeskoczyłbym na drugą stronę. Ale nie ! Pusto, pusto, nic nie jedzie...

- O, patrzcie Tomek ! Dawaj, jedziemy wszyscy razem !
  Niech sobie trochę postoi, cymbał jeden !

No pół miasta normalnie. Jakby się umówili, jakby czekali na mnie, jakby specjalnie.

Muszę spróbować ich oszukać, zakraść się cichaczem, bez auta czy coś. Zobaczymy czy wyczają. Czasami jednak wydaje mi się, że to ja na nich czekam, a nie odwrotnie. To trochę utrudnia - musiałbym oszukać sam siebie.
Spróbuję, w końcu jestem w tym całkiem niezły.

2 komentarze:

  1. Musisz trochę być jak szatan. Twoją największą sztuczką na skrzyżowaniu musi być to, by przekonać ic... pardon, samego siebie, że Ciebie tam w ogóle nie ma.

    Powodzenia. I daj znać, jak poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wmawianie sobie, że mnie nie ma, to raczej potwierdzenie, że jestem ;) Może wystarczy przecznicę wcześniej nie myśleć, że znowu tam będą. Tylko, że kiedy pomyślę sobie, żeby o tym nie myśleć, to już trochę za późno, jak gdyby... Myślenie sucks :/

    OdpowiedzUsuń