piątek, 23 września 2011

Bamboleo

"Bamboleo, Bamboleo !" Fajnie, radio włączyli. Słońce, plaża, beztroska, czuję się jakbym tam był. No prawie. Odłażące gumoleum wygląda naprawdę obrzydliwie, resztki wełny mineralnej, tynku i jakiegoś syfu też. Nawet portret Spidermana nie pomaga. Obok leży ulotka - Galeria zdrowia. Do wyboru - wózek inwalidzki, fotel do masażu, łóżko do tortur, chodzik, dwie laski, takie do chodzenia o, jedna do chodzenia z, ale z ręką w temblaku. Nie tak wyobrażałem sobie galerię zdrowia.
Jeszcze tylko dwa zabiegi i będę mógł stąd wyjść, jeszcze tylko 8 godzin pracy i do domu, w końcu wyczekany weekend. Jeszcze trochę i zwariuję.

W ogóle nie tak sobie to wyobrażałem. Miało być Bamboleo, a jest dupa.

sobota, 17 września 2011

Bocian i gniazdo

Nie przyszła. Bocian obok wybudował gniazdo, wracają tu co roku. Musiał się nieźle napracować.

Wiedziałem, że nie przyjdzie. Nigdy nie lubiłem pracować, szczególnie nad gniazdem.

niedziela, 11 września 2011

Sraczka i inne nieszczęścia

Naprawdę piękny wieczór, jeden z ostatnich takich tego roku. Dwadzieścia kilka stopni, lekki wiaterek, miasto tętni życiem. Nic tylko pójść w tany.

Jeden wyprowadził się gdzieś na wieś, drugi kłóci się poraz tysięczny z dziewczyną, trzeci nie ma siły, czwarty ma sraczkę i nie może opuścić domu na dłużej niż pół godziny, kolejny ma żonę - efekt podobny do poprzedniego, jeszcze inny bawi dziecko - śliczne małe gili gili, a ti ti ti, ti bobasku. Zawsze kurwa coś. Nie obraźcie się chłopaki, nie mówię, że żona czy sraczka to coś złego, w końcu każdemu może się przydarzyć, ale czy my już nigdy nie wyskoczymy na miasto ?

To teraz siedzę w domu, jakiś debilny serial oglądam, opróżniam lodówkę i pociągam browara. A miałem nie jeść na noc. Jak tak dalej pójdzie to sraczka gotowa, a kto wie czy nie pozostałe nieszczęścia.

poniedziałek, 5 września 2011

Afryka i zęby

Zazwyczaj kiedy myję zęby i nie zakręcam wody, myślę o ludziach w Afryce, że wody nie mają, że głód i w ogóle. Zakręcam wtedy. Tylko czasami pozawalam sobie i zostawiam odkręconą. Tak pięknie szumi, działa na mnie wyjątkowo kojąco.

Nie zawsze chce mi się ratować świat. W zasadzie gdyby nie te zęby, nie ratowałbym go chyba w ogóle.