niedziela, 30 października 2011

Petarda

12 groszy, Killing in the name, Męska muzyka, Twarda Petarada, saperska musztarda, bastard poluje z pomocą geparda. 32 strony sympatii i nic, nie mogę się zakochać. "Leci Anioł głową w dół". I najgorzej, że wódka się kończy. Piłeś - nie pisz, mówiłaś O. Miałaś rację. Buziak dla Ciebie :*** I moi nieśmiertelni "Redhoci" - kocham Was !!! Na piekarniku 03:16 na moim zegarku 2:16 - co jest kurwa, już nawet za piekarnikiem nie nadążam ? Czy to dzisiaj czas zmieniają czy co ?? Będzie jeszcze szybciej jeszcze ciemniej ? Fak
I jeszcze:
"Pani, bardziej samolotami, których się Pani trochę boi, tak ciągle się oddalamy, zbliżamy, taki życiowy es-flores... Zima, która to już zima, doprawdy zbyt dobrą mam pamięć. Wina, która to już wina, dlaczego tak dobrze pamięta się to co złe, a przecież tak dobrze Cię przytulić i miłą melodię zanucić..."
M. :***

piątek, 21 października 2011

Szuflada

W górnej szufladzie mam pełno różnych rzeczy. Jej dno ugina się pod ich ciężarem, aż czasami niektóre z nich wpadają do szuflady niżej. Jest tam straszny bałagan. Co jakiś czas robię w niej porządek. Staram się to wszystko jakoś poukładać, ogarnąć, tak żeby było, nie wiem, lepiej. Część zazwyczaj wyrzucam. Tym razem wywaliłem całkiem sporo, chyba połowę.

Zawsze są jednak takie rzeczy, z którymi nie wiem co zrobić.
Zapycham je wtedy jak najgłębiej.

środa, 19 października 2011

Obiad

Dziś spróbowałem ugotować sobie coś innego na obiad niż zwykle. Zwykle czyli raz na miesiąc, dwa. Coś innego czyli nie tzw. shita - makaron plus to co jest w lodówce.
Ostrzegam :  surowo-spalone pieczarki są bardzo niesmaczne, a jak się dotknie nagrzanych prętów piekarnika to robią się takie czerwono-białe bąble.
Makaron rulez.

Trochę

Pies, żona w ciąży, dwa auta, trzy pokoje. Mało czasu, dużo obowiązków. Niby nie chcę, a zazdroszczę. Trochę.

niedziela, 16 października 2011

Idealnie

Prawie godzinę zmieniałem dętkę w rowerze. Zamiast jechać tak, jak było i po prostu cieszyć się tym, to nie - trzeba było docisnąć. Musi być przecież idealnie, bo inaczej nie ma sensu. No i tak docisnąłem, że poszła przy wentylu. Myślałem, że się pochlastam. Za każdym razem wydaje mi się, że pójdzie szybciej niż poprzednio. Gówno prawda, zawsze idzie tak samo. Chyba w ogóle nie uczę się na własnych błędach.

Oczywiście zabrakło mi tej godziny, żeby dojechać tam, gdzie chciałem.  "Idealnie" to zły sposób na dotarcie do celu.

poniedziałek, 3 października 2011

Nigdy

Nigdy nie zakładałem, że ten blog będzie smutny. Nigdy nie wierzyłem, że życie może się udać.