sobota, 19 listopada 2011

Sarenka

Sarenka powoli wychodziła z lewej strony. Spojrzała na moje zbliżające się światła i nic. Kiedy zacząłem hamować nie zmieniła kroku i nadal równym tempem sobie szła. Leciała dużo szybciej i dość daleko jak na sarnę - jakieś 2 metry w górę i 10 w przód. Chwilę siedziałem bez ruchu i patrzyłem. Ruszały się głównie Jej nogi, takie drgawki miała. To kretyńskie, ale bałem się wysiąść. Kiedy już mi się udało, nie potrafiłem do Niej podejść. Kolejne światła wyłoniły się zza górki, machałem, ale kierowca nie zrobił nic. Tym razem nie leciała w górę tylko rozciągnęła się na kolejnych kilku metrach asfaltu, zostawiając za sobą czerwone mazy.

- Nic Panu nie jest ?
- Nie, wszystko ok, tylko Ona. Chyba trzeba wrzucić Ją do rowu, żeby kolejny w Nią nie wjechał i w ogóle.
- Ok.
- Teraz będzie trochę trudniej niż przed chwilą.
- No tak.

Jakimś cudem głowę miała całą a mózg w środku i nie rozleciała się bardziej kiedy wrzucaliśmy Ją do rowu. Facet pojechał, a ja robiłem siku rozglądając się w ciemnościach i myślałem czy zaraz nie przyjdzie Jej rodzina i mnie nie zje. To głupie, przecież sarny nie są mięsożerne i chyba niespecjalnie mściwie.
Poza tym to normalne, że czasami ktoś kogoś zabije.

piątek, 18 listopada 2011

Następny dzień

Czasami wieczór jest zupełnie inny niż by się wydawało, że będzie. I wtedy następny dzień też. To dobrze.

niedziela, 13 listopada 2011

Po coś

Poznałem dzisiaj w knajpie dziewczynę. Świetnie mi się z Nią tańczyło i gadało. Wygłupialiśmy się, śmiali, bawili, było naprawdę super. Czułem się jakbym znał Ją kilka dobrych lat. Zero spiny, energia na maxa, porozumienie bez słów. Kiedy odprowadzałem Ją do domu powiedziała, że ma męża i dwu i pół letnią córkę i że jeszcze nie wie po co się spotkaliśmy, ale na pewno po coś.

Droga do mnie zajęła mi jakąś godzinę. Było zimno. Nadal mi jest.

poniedziałek, 7 listopada 2011

James

No nie no kurwa to już jest przesada - żeby Bond delektował się jakąś lurą z taplającym się weń szczurkiem ???
Jamesie !! Zlituj się ! Oni robią tą herbatkę z tego, co zostaje na podłodze po pakowaniu liściastych ! Chcesz ratować świat popijając zmielone resztki w torebkach ??? To weź Ty se może kurwa kup jeszcze 5 kilo proszku do prania plus 2 w promocji i zagazuj Astona ??!!!!! Dżizas, wstyd Jamesie, wstyd...

Co za czasy. Helleńscy synowie rujnują dzieło swoich ojców, Chińczycy powoli wykupują cały świat, a jak tak dalej pójdzie to James'a Bonda będzie można spotkać na promocji jogurtów w Tesco. Źle się dzieje.

Jakie czasy taki James.

wtorek, 1 listopada 2011

Piękna historia

Oglądam "Dzień dobry tvn" a tam Doda z jakimś Błażejem. What da fak ???? To Ona już nie jest z Nergalem ??? A ja myślałem, że dali radę. On chory, Ona czeka i jest cały czas przy Nim. On zdrowieje i cudownie, wypas - będą żyli długo i szczęśliwie. Pomyliłem się, a tak chciałem.
Piękna historia. Miała być.