sobota, 31 grudnia 2011

Po prostu

Zazwyczaj nie robiłem wielu rzeczy, które chciałem robić, bo się bałem i myślałem, że to nie ma sensu. Nigdy nie będę na tyle dobry, żeby coś osiągnąć, zawsze będzie ktoś lepszy i generalnie nie opłaca się.

Nadal się boję, trochę mniej, ale przede wszystkim już nie zastanawiam się tyle i po prostu to robię. Tak jest o wiele lepiej. Okazuje się, że ważniejsze od tego czy coś osiągnę, jest czy w ogóle coś robię. A może to jedno i to samo. Że też do takich oczywistych oczywistości dochodzę dopiero teraz.

3 komentarze:

  1. ...zawsze będzie ktoś lepszy...to fakt... i to jest chyba w tym wszystkim najlepsze ! Akceptując ten fakt można kompletnie odpuścić sobie spięcie bycia najlepszym, lub takim jak inni (co męczy) - dzięki temu można zawalczyć o siebie - zaakceptować się takim, jakim się jest... i choć sama czasem o tym zapominam, to uważam, że spełnienie i szczęście bywa wtedy, gdy dosięgamy swoich własnych granic - robimy wszystko tak, jak nam odpowiada i na poziomie jaki nam się podoba - niekoniecznie wciąż równając do innych... to wielka sztuka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Święta prawda. Zawsze potwornie męczyło mnie wieczne porównywanie się do innych i było mega wyniszczające. Teraz to zrozumiałem, pozostało "jedynie" myśl wcielić w życie...

    OdpowiedzUsuń
  3. ...jedno małe, niewinne - "jedynie" ;-)

    OdpowiedzUsuń