wtorek, 31 stycznia 2012

Jowisz

Dziś jest ten dzień. Pierwszy i póki co jedyny egzemplarz mojego albumu gotowy. Wstałem o siódmej żeby wcześniej wyjść z pracy, odebrać go z drukarni i zdążyć na albumowe spotkanie. Po drodze dowiedziałem się, że właśnie dzisiaj Jowisz przesłania się z Księżycem, czy coś tam robią razem. No to już normalnie nie ma to tamto. Mimo mobilizacji od samego rana ledwo zdążyłem, koniec ferii to powrót koszmarnych korków. Wpadłem do drukarni i zacząłem oglądać. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zielony zafarb, tego się spodziewałem, poziomych pasów na kilku zdjęciach, czyli zwykłego błędu druku - już nie. Niestety nie dopatrzyłem się ich na miejscu i wyszedłem słono płacąc za jeden egzemplarz. Wsiadłem do auta i zacząłem ponownie przewracać strony. Przejrzałem raz, drugi, trzeci i nic.

Pojechałem na spotkanie, wróciłem do domu, patrzę na niego i ciągle to samo. Długo czekałem na tę chwilę. Rok pracy. Straszne, puste mieszkanie. Niekończące się noce i ulice. Potworna cisza rozsadzająca mi głowę. To cholerne uczucie, jakbym ciągle spadał. Słowa i spojrzenia, które będę pamiętał do końca życia. Spojrzenia, których już nigdy nie zobaczę.

To miał być niezwykły dzień. Piję aspirynę, płuczę gardło, znowu się przeziębiłem. Najbardziej niezwykłe były korki. Nawet ten Jowisz jakiś taki, czy ja wiem.

3 komentarze:

  1. Ładne to chyba nieodpowiednie określenie, ale cholernie jakieś bliskie.

    Ja myślę, że jest czego pogratulować. Gratuluję Tomek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)ale co Ty byłaś tam wczoraj ?

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha! Nie musiałam:)

    OdpowiedzUsuń