sobota, 21 lipca 2012

Zgiełk knajpy działa na mnie kojąco. Nieskończona liczba alkoholi, świateł, kolorów i dźwięków dokładanie wszystko otuliła, jakbym nakrył się grubą kołdrą po sam czubek głowy. Potrzebowałem tego. Zamykasz oczy i znikasz. Nie ma Cię.
Po pierwszym piwie nie mogę odmówić sobie przyjemności zapalenia papierosa, mimo iż moim zdaniem są obrzydliwe. Wychodzę na zewnątrz. Młoda, śliczna dziewczyna z promocji jakichś fajek podchodzi do mnie i z czarującym uśmiechem zaczyna coś mówić. Niewiele rozumiem, trzypasmówka dwa kroki dalej jest zdecydowanie głośniejsza.


- Ale ja nie palę.
- Aha - spogląda pytająco na papierosa w mojej dłoni i na mnie.
- To tylko dzisiaj - tłumaczę się bardziej przed samym sobą niż przed Nią. 


Chciałem coś powiedzieć, zatrzymać Ją, ale zamiast tego zaciągnąłem się ponownie, wzruszając ramionami w geście przeprosin. Kiwnęła głową i odeszła. 


Gość w czerwonym ferrari kolejny raz sprawdza czas przejazdu pomiędzy światłami i reakcję przechodniów.  
- Jak masz takie auto, to nie musisz być romantyczny - mówi do laski obok chłopak ubrany w rurki, wymemłany podkoszulek i wełnianą czapkę. Ta nie odpowiada nic i odprowadza wzrokiem auto. Wciska peta w kratkę popielniczki i wsadza mu język głęboko w gardło. 
Jak oni zakładają te spodnie ?


Wróciłem do baru. Większość chlała piwsko, dwóch poważniejszych gości zamówiło whisky z colą, dziewczyny obok poprosiły o bezalkoholowe drinki owocowe. Barman wepchnął do każdego z nich chyba po pół pomarańczy, zasypał dużą ilością lodu i zalał kilkoma rodzajami soków, przyozdabiając na koniec jakąś zieleniną. Wyglądało ładnie, tyle że kompletnie bez sensu. 
Z początku zerkam na zmianę na zegarek i wejście, że niby na kogoś czekam. Dość marny sposób na to, żeby nie wyjść na frajera siedzącego samemu przy barze. Później stwierdzam, że mam to w dupie i zaczynam grzebać w telefonie. 
Okazuje się, że wszystkie smsy, które mają ponad dwa lata, zabezpieczone są jakąś super blokadą przed skasowaniem. Niewidzialna ręka łapie Cię za gardło i nie pozwala pozbyć się tego bezlitosnego kata - wspomnienia. Zbliżając się do bardziej realnego czasu czytam wiadomość od siostry : dziś są mamy urodziny. Data wysłania - trzy dni temu. 


Nigdy nie pamiętałem, kiedy mama ma urodziny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz