czwartek, 8 listopada 2012

Za dychę dostałem 3 kiełbasy, kaszankę i grilowane warzywa. Wypas. Naprawdę świetny festiwal fotografii.

Bardzo spodobała mi się książka, której kolejne fotografie na pozór nie pasowały do siebie, jednak razem w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób tworzyły spójną całość. Dzięki temu była jakby bardziej prawdziwa, ludzka, a to że nie mieściła w zbiorze pojęć i kształtów, do których oko i umysł przywykł i co gorsza, jak się okazuje dąży, cóż...

Dziś po raz kolejny coś zrozumiałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz