środa, 27 lutego 2013

To nie był dobry tatar. Duże kawałki surowego mięsa ciągnęły mi się w ustach i wchodziły między zęby. Wódka jak wódka, niespecjalnie rozróżniam smaki białej, ważne, że dobrze zmrożona. Browar paskudny, norma.

- To co Kochanie zbieramy się ? Tak, chodźmy już. No to trzymaj się Tomek !
- Ok, Wy również, do zobaczenia.

Tramwaj uciekł mi sprzed nosa, po drodze jeszcze dwa, których nie było w planie. 45 minut z buta to całkiem niezły wynik i w zupełności wystarczy, żeby wszystko po raz kolejny przemielić.

Zazwyczaj kiedy wychodzę z domu moje życie wydaje mi się zupełnie inne,
niż kiedy do niego wracam. Może nie wracać, albo nie wychodzić.