środa, 27 lutego 2013

To nie był dobry tatar. Duże kawałki surowego mięsa ciągnęły mi się w ustach i wchodziły między zęby. Wódka jak wódka, niespecjalnie rozróżniam smaki białej, ważne, że dobrze zmrożona. Browar paskudny, norma.

- To co Kochanie zbieramy się ? Tak, chodźmy już. No to trzymaj się Tomek !
- Ok, Wy również, do zobaczenia.

Tramwaj uciekł mi sprzed nosa, po drodze jeszcze dwa, których nie było w planie. 45 minut z buta to całkiem niezły wynik i w zupełności wystarczy, żeby wszystko po raz kolejny przemielić.

Zazwyczaj kiedy wychodzę z domu moje życie wydaje mi się zupełnie inne,
niż kiedy do niego wracam. Może nie wracać, albo nie wychodzić.

4 komentarze:

  1. Mnie tramwaj odjechał sprzed nosa, dosłownie, ale to było dawno i nieprawda. Wystarczy, że półowa roku z tego piała, internet już nie musi :-p

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi wychodzi na to, że lepiej jeść zupę dyniową niż tatara ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Na zupę dyniową też się piszemy!! Ale obawiam się że też nadejdzie ten moment w którym powiemy że już musimy iść :( Może jednak dyniowa będzie bardziej strawna...

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy osiagniesz stan zgody z samym soba nie beda potrzebni Ci inni ludzie i to wszystko, TO WSZYSTKO nie bedzie mialo znaczenia

    OdpowiedzUsuń