poniedziałek, 24 czerwca 2013

Mój kuzyn ochajtał się rok temu, teraz planuje dziecko.

Pamiętam jak ganialiśmy po podwórku. Miał takie śliczne loczki. Puszczaliśmy razem latawca. Kiedy znaleźliśmy wyryte na drzewach krzyże, uciekaliśmy na oślep, skacząc przez sięgające nam do pasa płoty. Widzieliśmy razem ducha w ogrodzie. Świecił się i poruszał bezszelestnie. Nikt nam nie wierzył. Pierwszego papierosa paliliśmy w ubikacji na rodzinnej imprezie. Byliśmy razem na żaglach, graliśmy w bilarda do rana w jakiejś spelunie w Rybicalu, spieprzaliśmy przed właścicielem ośrodka, bo nie zapłaciliśmy za prysznic, czyściliśmy za karę kible. Opróżnialiśmy z win spiżarkę, oglądaliśmy dziewczyny i paliliśmy zioło z takiej małej fajeczki. Trzeszczało jak w kominku. Magnetyzer w kaszlaku to było to. Jeden z os'ów rajdu karkonoskiego, szedł jak przecinak. Pierwszą kontrę złapał, drugą zupełnie zignorował. Cztery koła w powietrzu, uderzenie kołami w glebę i głowami w dach . " Nie zatrzymuj się, musimy stąd wyjechać". Dopiero przy odsprzedaży wyszło, że ma pękniętą podłogę.

Zagapiłem się chyba trochę.

1 komentarz:

  1. Trafiłam przypadkiem. Spodobało mi się, więc chyba zostanę.

    OdpowiedzUsuń